|
Tomasz Gollob wygrał Grand Prix Włoch w Terenzano i zapewnił sobie tytuł indywidualnego mistrza świata. Przed ostatnią eliminacją w Bydgoszczy ma wystarczającą przewagę nad najgroźniejszymi rywalami - Jarosławem Hampelem i Jasonem Crumpem.
To największy sukces w karierze 39-letniego Golloba. Wcześniej zdobył sześć medali IMŚ - dwa srebrne i cztery brązowe. W klasyfikacji generalnej Polak ma 163 pkt i o 32 wyprzedza Hampela oraz o 34 broniącego tytułu Australijczyka. W jednym turnieju można zdobyć maksymalnie 24 pkt.
W Bydgoszczy (9 października) rozstrzygną się losy pozostałych medali. Wiadomo już, że rozdzielą je między sobą Hampel i Crump.
Gollob jechał do Terenzano po tytuł, ale trudno było przypuszczać, że zdobędzie go tak łatwo. Nie wygrał tylko pierwszego wyścigu, w pozostałych był zdecydowanie najlepszy. To, że jest złotym medalistą okazało się po półfinałach, gdy odpadł Hampel. Żużlowiec Unii Leszno do ostatnich metrów walczył o awans z Chrisem Harrisem. Obaj równocześnie wpadli na metę, ale po długiej chwili napięcia sędzia Wojciech Grodzki orzekł, że minimalnie szybszy był Brytyjczyk.
W tym momencie Gollob uniósł ręce w geście triumfu, a kibice na stadionie w Terenzano, w większości Polacy, zgotowali mu owację. Po dłuższej przerwie na fetowanie sukcesu stanął na starcie finału. W ostatnim wyścigu wieczoru potwierdził, że jest w tym sezonie najlepszy. Mimo słabego startu z łatwością mijał kolejnych rywali i ostatnie metry przejechał na jednym kole.
Gollob spełnił marzenie życia. Od kilkunastu lat utrzymuje się światowej czołówce, zdobywał kolejne medale, ale zawsze ktoś był od niego lepszy. Najbliższy triumfu był w 1999 roku, jednak wtedy miał ciężki wypadek przed ostatnim turniejem w Vojens i mimo ambitnej walki przegrał ze Szwedem Tonym Rickardssonem. Przed tym sezonem zapowiadał, że ma tylko jeden cel - zdobycie tytułu. Osiągnął go w Terenzano.
Oficjalna dekoracja mistrza świata nastąpi za dwa tygodnie w rodzinnym mieście Golloba, Bydgoszczy. Przez wiele lat reprezentował barwy miejscowej Polonii i na tamtym torze odniósł siedem spośród 20 zwycięstw w turniejach GP. Bilety na turniej zostały wykupione już w sierpniu i organizatorzy zdecydowali się dostawić dodatkowe trybuny. W sumie jazdę najlepszych żużlowców świata będzie oglądało blisko 19 tysięcy osób.
O ile dla Golloba występ w Bydgoszczy nie będzie miał już sportowego znaczenia, to walka Hampela i Crumpa o srebrny medal zapowiada się bardzo interesująco. We Włoszech górą był Polak, który jednak jeździł bardzo nierówno. Awans do czołowej ósemki zapewnił sobie dopiero wygrywając swój ostatni wyścig zasadniczej fazy zawodów. Było to jego pierwsze i ostatnie zwycięstwo tego dnia. Słabo pojechał Crump, który zdobył tylko siedem pkt i zabrakło go w półfinale.
Do ósemki zakwalifikował się natomiast Holta, ale podobnie jak Hampel nie zdołał awansować do finału. W klasyfikacji generalnej zajmuje piątą pozycję i jest już niemal pewny utrzymania miejsca w czołowej ósemce, która ma automatyczne prawo startu w przyszłorocznym cyklu GP. Nad dziewiątym Duńczykiem Hansem Andersenem Norweg z polskim paszportem ma aż 18 pkt przewagi.
Po zwycięstwie w Grand Prix Włoch Tomasz Gollob nie krył zadowolenia, że po wielu latach udało mu się wywalczyć tytuł mistrza świata w jeździe na żużlu. Teraz podkreśla, że czuje się sportowcem spełnionym, choć jeszcze nie zamierza kończyć kariery.
"Dzisiaj wszystko mogło się wywrócić, bo w tych warunkach pogodowych ten tor nie był taki jak mógłbym sobie życzyć, ale po pierwszym, niezbyt udanym biegu (Polak zdobył w nim 1 pkt - przyp. PAP) wszystko wróciło do normy, uspokoiłem nerwy i do końca zawodów nie było już z mojej strony żadnych błędów. Postanowiłem po prostu jeździć równo, bez żadnych dziwnych rzeczy, po prostu tak, jak motocykl słuchał i jechał. Tutaj nie można zahamować, przepuścić rywala czy poczekać. Jak już jestem w rytmie, to nie mogę kalkulować, tylko zdobywać punkty, a nie hamować" - powiedział Gollob po zawodach we włoskim Terenzano.
"Rozmawiałem przed startem z ojcem i doszliśmy do wniosku, że to najważniejsze zawody w mojej karierze. Tu wszystko mogło się zmienić. Mogłem wiele punktów zyskać lub stracić. Ojciec na pewno denerwował się tak samo jak ja i razem ze mną jechał. Chciałem podziękować jemu, całej mojej rodzinie i wszystkim, którzy mi pomagali. Czuję się teraz spełniony, ale nie zamierzam przestać jeździć ani żyć, dlatego jeszcze wiele przede mną. Ile pracy musiałem włożyć w ten sukces w przeciągu ostatnich miesięcy, wiem tylko ja. Nie udałoby mi się, gdyby nie pomoc sponsorów i wszystkich, którzy przez te wszystkie lata we mnie wierzyli" - dodał.
Zawodnik gorzowskiej Stali w kończącym się sezonie nie miał ani jednej chwili zwątpienia, a determinacja i wiara w końcowy sukces nie opuszczały go nigdy.
"Miałem problemy w Cardiff i w Lesznie, ale żadnej kalkulacji nie było. Przez ostatnie trzy, cztery lata pracowałem spokojnie, a plan był prosty - w każdych kolejnych zawodach Grand Prix zdobywać o jeden dwa punkty więcej niż w poprzednich. To zdało egzamin, choć trwało to co prawda cztery lata. Wiara czyni jednak cuda, a ja wierzyłem i udało się. Tytuł zobowiązuje, dlatego jeśli się uda to będę się starał wygrywać, a jeśli nie to przyjmę to godnie i bez grymasu, bo przecież jestem mistrzem świata. Wreszcie skończy się prześladujący mnie sen, w którym pytano kiedy w końcu zostanę mistrzem" - powiedział.
Po turnieju Grand Prix we włoskim Terenzano Jarosław Hampel przyznał, że nie jest do końca usatysfakcjonowany swoim wynikiem, mimo że dzięki wywalczonym punktom awansował na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej żużlowych indywidualnych mistrzostw świata.
"Od samego początku walczyłem z ustawieniami motocykla i różnie w różnych biegach to wyglądało. Były takie starty, w których jechałem bardzo szybko, ale były też takie, w których nie mogłem znaleźć prędkości. Nie mogę być do końca zadowolony z wyniku" - ocenił zawodnik.
Żużlowiec podkreślił, że chociaż przez całe zawody wynik, a co za tym idzie punkty "lekko mu uciekały", to udało mu się awansować do półfinału. "W tym wyścigu na mecie było bardzo ciasno. Nie widziałem jeszcze powtórek, ale sędzia zdecydował, że byłem trzeci. Nie wiem jak to skomentować, ale wydawało mi się, że to ja lekko byłem z przodu" - powiedział.
Pytany o triumf Tomasza Golloba, Hampel podkreślił, że w finale nowy mistrz świata pojechał fantastycznie. "Zresztą bardzo dobrze jeździł przez cały rok i był nie do pokonania. Mi została teraz walka o srebrny medal. Wszystko rozstrzygnie się w Bydgoszczy" - dodał. (PAP)
|