Wtorek, 11 grudnia 2018 r.   Imieniny: Damazego, Waldemara, Daniela
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Antonina Krzysztoń

Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce - Antonina Krzysztoń
Wokalistka, pieśniarka – Jej najnowsza płyta pt. "Pieczęć" niedawno pojawiła się na rynku.

"To jest piękne, że mogę powiedzieć, że doświadczyłam łaski możliwość zrobienia tej płyty, ale bardzo wiele osób pomagało mi, mnóstwo osób się modliło za tą płytę i myślę że też działanie tej płyty jest w związku z tym takie mocniejsze, bo jest ten duch. Ja w każdym razie to odczuwam i myśmy to odczuwali w trakcie pracy, bo to się odbywało w niezwykłym miejscu..."

Piątek, 7 grudnia 2018 o godz. 21.07
16 listopada ukazała się płyta Pieczęć. Jestem po kilkukrotnej lekturze tejże płyty i powiem szczerze, że to połączenie muzyki jazzowej z pani wrażliwością. Ten pomysł wydaje mi się niezwykle interesujący. Może wróćmy do początków czyli do samego pomysłu na ten projekt.
- Zaczęło się to ponad rok temu. Po prostu byłam w bazylice gostyńskiej, bo miałam tam koncert plenerowy, czyli pod bazyliką i weszłam do środka. Często się w ten sposób witam z takimi sakralnymi miejscami. Zaczynam improwizować, oczywiście kiedy nikogo nie ma, a wtedy nikogo nie było. Zaczęłam śpiewać, wtedy przyszła mi myśl, że właśnie tutaj mam zrealizować moje pragnienie – płytę. Miała być to płyta muzyczna. Zresztą ślad tej naszej muzycznej części, zupełnie muzycznej jest także na tej płycie, bo jest tam muzyczna prawda - nasza wspólna improwizacja - moja i Andrzeja Jagodzińskiego.

Bo trzeba wyjaśnić, że jest to płyta duetu muzycznego. Pani nagrała ten materiał ze znakomitym pianistą jazzowym - Andrzejem Jagodzińskim.
- Którego tym razem prosiłam, żeby oparł się na chorale i na muzyce klasycznej. Trzeba przyznać, że właściwie trochę Andrzej mnie natchnął, żeby to były pieśni. Pojechałam do Kapucynów, zaprzyjaźnionego zakonu gdzie zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim i w bardzo krótkim czasie przyszły do mnie 3 melodie i już wtedy widziałam właśnie cały obraz płyty. Dla mnie to było bardzo niezwykłe w ogóle zdarzenie - spotkanie z Andrzejem (Jagodzińskim) z Tadeuszem Mieczkowskim, który potem opracowywał pod względem dźwięku ten materiał, też jest artystą, więc tak mogę powiedzieć, że jest to spotkanie trzech osób i jest to owoc właśnie tego spotkania.
Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Jak słucha się tej płyty to ma się wrażenie, że to nie jest wokalistka, pieśniarka, której ktoś akompaniuje. Państwo tutaj jesteście na równi, współpracujecie ze sobą, tak więc jest to płyta rzeczywiście duetu.
- Takie było też moje założenie. Stąd pomysł, że to ma być Andrzej Jagodziński. Moim takim pragnieniem było właśnie to, żeby to był duet, żeby treści, ta muzyka dopełniały się i chcę powiedzieć, że jest to płyta kontemplacyjna, muzyczna, ale są tam też bardzo konkretne teksty - religijne. Niemniej słuchały tej płyty osoby, które nie są z religią związane i powiedziały, że wielokrotnie słuchają i im to pasuje. Napisałam na okładce, że album jest dedykowany wszystkim ludziom konsekrowanym, którym jestem wdzięczna po prostu za to, czym były spotkanie właśnie z nimi w moim życiu, ale pomyślałam nagrywając ją o ludziach naprawdę i wierzących i niewierzących, chcieliśmy się prostu dzielić pięknem muzyki i mam nadzieję, że trochę nam to wyszło.

Czy te poszukiwania materiału trwały jakiś czas, czy Pani po prostu z gotowym już materiałem przystąpiła do realizacji swojego pomysłu?
- Choć mam swoje pomysły, to też czekam na jakieś światło z tej drugiej strony. Tak jak powiedziałam, byłam u Kapucynów i właściwie cały obraz tej płyty po prostu miałam w głowie, wiedziałam na czym to ma polegać i jaka to jest forma.

Nie wstydziła się Pani improwizować?
- Nie. Ja się nie wstydzę improwizować, a moim pragnieniem było wydanie takiej płyty, absolutnie muzycznej. Przed laty powstała taka płyta, nazywa się "Każda chwila", tam muzykowałam z Leszkiem Możdżerem i Adasiem Pierończykiem i z Marcinem Pospieszalskim, to był pewien taki mój pomysł, który udało się zrealizować. Kiedyś, całkiem niedawno rozmawiałam z Leszkiem Możdżerem i powiedział mi, że jest to jedna z tych płyt, do których wraca, więc to dla mnie też było taką radością. Mam pewną zasadę - od bardzo wielu lat, właściwie odkąd pamiętam - że staram się dzielić tym co uważam za dobre, a że właściwie też myślę, że w naszym życiu i w życiu każdego człowieka miłość jest tym, czego pragniemy - w różny sposób ale pragniemy i oczekujemy - i wtedy się czujemy szczęśliwi. No to dla mnie też ona na pewno stanowi jakby serce wszystkiego, co staram się robić, natomiast uważam też, że i tak to co jest dobrego, to i tak przychodzi skądś, natomiast my jesteśmy tylko takimi przekaźnikami.

A może nazwać to, jak zresztą wyczytałam w zapowiedzi, że jest to płyta mistyczna, z całą pewnością kontemplacyjna, jak to pani powiedziała, również jest to muzyka, w której mamy rozmowę między państwem.
- Tak. właśnie przez to intuicyjnie wyczuwałam, że dobre będzie zrobienie tego projektu właśnie z Andrzejem. Zresztą też czułam, że właśnie jazzowy muzyk z większą łatwością improwizuje ale też i uczuciowo, duchowo dzieli się, dlatego właśnie wybór padł na Andrzeja. Poza tym, słyszałam, że ona koi nerwy, po prostu od takiego młodego człowieka usłyszałam:" Słuchaj, żyję w takim zabieganiu, że puszczam tę płytę tak nawet niezbyt głośno i można się zatrzymać. Resetuje mnie to kompletnie .

Ten album jest trochę taki niedzisiejszy i niedzisiejsza twórczość, bo rzeczywiście wymaga zatrzymania się, a my jesteśmy w takim ciągłym biegu.
- Mam takie wrażenie że ta płyta zawsze była niedzisiejsza i ona będzie niedzisiejsza. To jest piękne, że mogę powiedzieć, że doświadczyłam łaski możliwość zrobienia tej płyty, ale bardzo wiele osób pomagało mi, mnóstwo osób się modliło za tę płytę i myślę, że też działanie tej płyty jest w związku z tym takie mocniejsze, bo jest ten duch. Ja w każdym razie to odczuwam i myśmy to odczuwali w trakcie pracy, bo to się odbywało w niezwykłym miejscu. Przystępując do nagrań miałam bardzo duży problem z gardłem i … przeszło.
Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Antonina Krzysztoń. Fot. antoninakrzyszton.pl
Jak wyglądały te nagrania w bazylice gostynińskiej?
- Myśmy oczywiście się przede wszystkim przygotowywali do tego nagrania, czyli przez kilka miesięcy się spotykaliśmy. Raz na miesiąc były spotkania, na których omawialiśmy i szukaliśmy drogi. No i to jest owocem tych spotkań i wyobrażeń. Jeszcze chcę powiedzieć, że bardzo wiele osób mi pomogło, więc mogę powiedzieć, że nadal czuję taką opiekę, że są ludzie, którzy chcą po prostu pomóc, żeby coś fantastycznego powstało.

A czy to może wieszczyć jakąś dłuższą współpracę z Andrzejem Jagodzińskim?
- No ja mam wielką nadzieję, to znaczy na ogół jest to tak, że jak spotykam muzyków na swojej drodze, to to nie jest na krótko tylko, że to coś z tego jeszcze wynika i myślę, że na pewno mielibyśmy jeszcze o czym ze sobą muzycznie porozmawiać. Moim marzeniem też jest to, żeby być może właśnie zrobić taką płytę zupełnie muzyczną, ale na razie jestem skupiona na "Pieczęci", więc o tym w tej chwili nie myślę. Poza tym zawsze mówię - jeśli coś ma być, to będzie i tak samo było z "Pieczęcią".