duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Marta Lutrzykowska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Altowiolistka, na co dzień gra w orkiestrze Opery Nova, ale także w "Spring Quintet".

"Chciałam grać na fortepianie. Rodzice jednak stwierdzili, że jak kupią mi fortepian to będzie potem kłopot, bo i tak zaraz zrezygnuję. Wybrali więc skrzypce. Ale dużo też ćwiczyłam na fortepianie. Dopiero na studiach poświęciłam się w całości altówce, tam też nauczyłam się mądrze ćwiczyć..."

W środę, 10 lutego 2016 – godz.18.10

Ukrywasz się w kanale orkiestrowym?
- Tak, od 15 lat jestem altowiolistką w Operze Nova.

Ale od jakiegoś czasu raz po raz wychodzisz na powierzchnię?
- Co jakiś czas zdarza mi się grać w jakimś zespole, w którym mogę zaistnieć. Gram w "Spring Quintet" i kwartecie smyczkowym "Prestige".

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
Nie pochodzisz z Bydgoszczy?
- Urodziłam się w Bydgoszczy, ale moi rodzice troszkę jeździli i 20 lat mieszkałam poza Bydgoszczą – najpierw w Sosnowcu, a potem w Koszalinie.

Gdzie Sosnowiec a gdzie Koszalin? Co Twoi rodzice robili?
- Nic takiego, najpierw do Sosnowca pojechali za pracą, a potem skusiło ich morze i pojechali do mamy mojego ojca i tam mieszkaliśmy 10 lat. Do Bydgoszczy wróciłam na studia i tak tu zostałam.

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
Czy studia w Bydgoszczy to był pierwszy wybór?
- Marzył mi się Gdańsk, dużo znajomych z liceum poszło na studia do Gdańska. Tutaj jednak miałam więcej rodziny, a i swoją klasę utworzył tu profesor Lech Bałaban, u którego bardzo chciałam się uczyć. To świetny człowiek, muzyk i profesor – zawsze chciałam grać trochę tak jak on.

A kto wybrał altówkę – bo rozumiem, że wcześniej były skrzypce.
- Najpierw były skrzypce, konflikt z nauczycielem skrzypiec sprawił, że przeszłam na altówkę.

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
To Twoje cechy zaważyły, czy cechy charakteru nauczyciela?
- Chyba na równi. Dopiero mój pierwszy nauczyciel altówki mnie zaraził tym graniem i sprawił, że przestałam się bać gdy grałam i zaczęłam czerpać z tego przyjemność.

W Twojej rodzinie były korzenie muzyczne?
- Nic z tych rzeczy. Moi rodzice są z zawodu tokarzami. Do przedszkola przyszła komisja, która miała wybrać najzdolniejsze dzieci do szkoły muzycznej. Ja niestety tak się tym przejęłam, że zachorowałam z wrażenia tego dnia i nie poszłam do przedszkola. I już nie mogłam przestać o tym myśleć – byłam przekonana, że zostałabym wybrana. Zaczęłam namawiać rodziców i po roku posłali mnie do szkoły muzycznej.

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
Te lata były warte grzechu?
- Tak, nigdy nie żałowałam, że poszłam do szkoły muzycznej. Nawet dziwiłam się jak można zrezygnować z tej szkoły. Do dziś nie wyobrażam sobie innej drogi. Może mogłabym jeszcze przez swoją miłość do zwierząt być weterynarzem.

Zawsze ćwiczyłaś z chęcią?
- Jak szłam do szkoły muzycznej chciałam grać na fortepianie. Rodzice jednak stwierdzili, że jak kupią mi fortepian to będzie potem kłopot, bo i tak zaraz zrezygnuję. Wybrali więc skrzypce. Ale dużo też ćwiczyłam na fortepianie. Dopiero na studiach poświęciłam się w całości altówce, tam też nauczyłam się mądrze ćwiczyć. Nie trzeba tłuc wiele godzin na instrumencie. Podczas studiów mieszkałam w Fordonie i nauczyłam się w drodze do uczelni analizować w głowie frazy patrząc w nuty.

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
Opowiedz o swojej przygodzie z "YouTube Symphony Orchestra"
- To była najfajniejsza przygoda muzyczna mojego życia. Wzięłam udział w konkursie nie myśląc, że mogę wygrać. Miałam tydzień wolnego w operze, nie trzeba było jechać na stresujące przesłuchania. Wystarczyło nagrać swoją partię i zamieścić na YouTube. Nagrałam swoje demo w garderobie operowej i jakoś tak się udało. To niesamowita przygoda – zagrać w operze w Sydney. Mieliśmy zajęcia z wielkimi mentorami i oni mnie bardzo wiele nauczyli. Zawsze będę to dobrze wspominać. Byłyśmy z Marzeną Malinowską – skrzypaczką, jedynymi Polkami w orkiestrze. Wszyscy byliśmy świetnie traktowani, każdy z innego miasta i kraju, wszyscy zdolni i zaangażowani, niesamowita radość muzykowania.

Teraz też przeglądasz różne ogłoszenia?
- Przeglądam, ale niczego nie mogę znaleźć. Zagrałam jeszcze z orkiestrą Perfect Girls 'n' Friends – która grała muzykę rozrywkową i najczęściej towarzyszyła zespołowi Perfect.

To były same panie?
- Wbrew nazwie nie tylko. Byłyśmy wzmocnione kilkoma panami. Ale grałam też w tylko kobiecej orkiestrze. Grałyśmy na trasie w Emiratach Arabskich i Chinach – 50 kobiet, współczuję dyrygentowi – to nie była łatwa przygoda. Ja uwielbiam współpracować z kobietami. Szczególnie panie, które grają na instrumentach dętych blaszanych, one zawsze chcą pokazać, że nie są gorsze od panów i ta pasja w ich graniu jest zarażająca.

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska

Marta Lutrzykowska - fot. Magda Jasińska
Ty lubisz przygody – jesteś takie "żywe sreberko"?
- Oj lubię. Teraz mnie zatrzymał synek, chociaż myślę, że to kwestia czasu kiedy zacznę dalej wyjeżdżać.

"Spring Quintet" – pięć kobiet, które nie marudzą i się nie kłócą.
- To zasługa Doroty Gajek, która tak dobrała skład, że faktycznie nie ma konfliktów. Gramy najczęściej rozrywkę – dobrze nam się gra. Dorota ma świetne pomysły. Ona jest perfekcjonistką i bardzo nas katuje żebyśmy brzmiały jak najlepiej.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę