Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
Wiadomości
Ramówka
Audycje
Reklama
O nas
Patronaty
Konkursy
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Wojciech Gogolewski

Fot. Magda Jasińska
Pianista jazzowy, niedawno gościł w Bydgoszczy podczas cyklu koncertów "Rzeka Muzyki" towarzysząc Garemu Guthmanowi.

"Po latach przyszedł taki moment, że przestało mi zależeć na byciu frontmanem – to było po koncercie Sarah Vaughan. Dziś wolę akompaniować wokalistom – głos ludzki jest nie do zastąpienia. Bardzo to lubię...."

Środa, 24 września - godz.18.10
Jesteś pianistą ale i podobno saksofonistą?
- Tak, zdarzyło mi się grać na saksofonie. Nawet na Jazz Jamboree grałem na tym instrumencie z big-bandem PWSM Katowice. Saksofon był formą ucieczki od fortepianu. Kiedy zrobiłem dyplom z fortepianu w Liceum Muzycznym w Łodzi – pani profesor, która uczyła mnie grać na fortepianie, tak mi obrzydziła ten instrument, że znienawidziłem go. Ja się w ogóle bałem fortepianu. Po dwóch latach mi przeszło ale przez ten czas grałem na saksofonie.

Wybrałeś studia w Katowicach, wówczas jedyny w kraju wydział jazzu.
- Zawsze kochałem fortepian i miałem znakomitego dziekana Zbigniewa Kalembę, który też odradzał mi fortepian i zaproponował saksofon. Twierdził, że na tym instrumencie zawsze znajdę pracę, a pianistów jest pełno. Pamiętam swoje pierwsze nagranie na saksofonie barytonowym w orkiestrze Wicharego.

Ale jednak nie zakochałeś się w saksofonie.
- Kiedyś myślałem, że baryton jest za ciężki żeby go targać na koncerty, a tymczasem dziś mam instrument, który wożę ze sobą na koncerty, a który waży 140 kilogramów i też go targam.

A pamiętasz swoją kadrę na tym legendarnym wydziale?
- Oczywiście – Andrzej Zubek, Jerzy Jarosik. Kiedy zacząłem studia to wychodził pierwszy rocznik absolwentów. To były dziwne czasy – nie mieliśmy żadnych materiałów. Były dwie płyty jazzowe, jedną miał Sławek Kulpowicz, drugą Jarosik, po pewnym czasie płyty nie miały już żadnych rowków. Słuchaliśmy też z nabożeństwem "Trzech kwadransów jazzu" w Trójce. Nut – aranżacji nie mieliśmy chyba, że sami sobie je spisaliśmy. Dziś młody człowiek chce solówkę Chicka Corei wpisuje w internet i ma.
Fot. Magda Jasińska
Fot. Magda Jasińska
Twój tata uczył gry na skrzypcach. Dlaczego wybrałeś fortepian.
- Jak miałem 6 lat poszedłem na egzamin - sprawdzenie przydatności do szkoły muzycznej. W komisji siedział też tata, ale komisja zadała mi kilka pytań m.in. na jakim instrumencie chciałbym grać. Powiedziałem wbrew ustaleniom rodzinnym, że na fortepianie. I tak się zaczęło. Tata był szczęśliwy, że nie będzie musiał mnie uczyć.

Nigdy nie żałowałeś tego wyboru?
- Nie, nigdy. Jedynym instrumentem, na którym mógłbym jeszcze grać byłaby perkusja. Na mój dyplom do Akademii przyjechał Edward Spyrka z Opola. Zaproponował pięciu muzykom pracę w orkiestrze i mieszkanie. Dostałem wszystko w prezencie, a później rozpoczęła się przygoda ze Zbigniewem Namysłowskim.

To była świetna szkoła dla młodych muzyków?
- Genialna. Zbyszek wiedział wszystko jak mają grać jego muzycy. Zjechaliśmy nie tylko całą Europę, ale i Kanadę. Poznałem cały muzyczny świat. Wtedy do Polski nie przyjeżdżało tak wiele gwiazd, jedynym miejscem – oknem na światowy jazz był festiwal Jazz Jamboree. Graliśmy 200 koncertów w roku.

A jak się stało, że znalazłeś się w Niemczech?
- To dziwna historia. Miałem dużo koncertów w Polsce, ale mało pieniędzy. Chciałem sobie kupić instrument i pojechałem na 5-miesięczny kontrakt – do orkiestry ogródkowej. Wydawało mi się, że umiem czytać nuty a vista, a tam się trochę zdziwiłem. Dostałem wyciąg z partytury i musiałem łapać się wyciągając głosy, których nie grały inne instrumenty. Wyjeżdżając do Niemiec w ogóle nie mówiłem po niemiecku. Pewna niewiasta, którą tam poznałem kupiła mi książkę i postanowiła mnie nauczyć dobrze języka. Niemiecki jest dosyć logiczny, czego o polskim powiedzieć nie można.

W Niemczech jak długo byłeś?
- Długo. W pewnym momencie kiedy pokończyły się wszystkie zajęcia – praca w studiu nagraniowym, praca w Casio, zostały jedynie koncerty zacząłem mieć kłopoty finansowe. Z żoną i córkami postanowiliśmy przyjechać do Polski.

Twoje córki poszły w Twoje ślady?
- Miriam jest na drugim roku muzykologii w Monachium, a Rebeca jeszcze nie wiadomo. Po maturze zapakowała się i postanowiła zamieszkać poza Polską.
Fot. Magda Jasińska
Fot. Magda Jasińska
Napisałeś sporo piosenek śpiewanych przez znanych wykonawców
- Tak, współpracowałem i pracuję z Lorą Szafran, Mietkiem Szcześniakiem, Krystyną Prońko czy Krzysią Górniak...

Jak się czujesz w takich konstelacjach?
- Najlepiej się czuję. Po latach przyszedł taki moment, że przestało mi zależeć na byciu frontmanem – to było po koncercie Sarah Vaughan. Dziś wolę akompaniować wokalistom – głos ludzki jest nie do zastąpienia. Bardzo to lubię.
Co tydzień - w środowy wieczór jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką,
z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...

Zaprasza Magda Jasińska
Weź adres RSShttp://www.radiopik.pl/rss.php?idp=39 Weź podcasthttp://www.radiopik.pl/rss.php?idp=39&cast=mp3